niedziela, 20 września 2015

89



 
 
 
Wielgachna jest, największa jaką posiadam.
 
Do samej wewnętrznej kieszonki wskoczył 320-stronicowy brulion z kotem Eli:)
Torba z tutka od Jareckiej doczekała się swojej pory - deszczowej, nomen omen, niedzieli.
I jest!
Moja, pierwsza, uszyta samodzielnie :)
Przy odrobinie fantazji mogłabym i Wielokropka ponieść w niej do przedszkola, taka jest pojemna!
Torba borba w kolorze blue.
 
Wymiary: 50x45cm.
Jeszcze ciepła! :)
 
 

 
 

8 komentarzy:

  1. Bardzo ładna, a materiał taki, że chce się zaraz pogłaskać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzę koło niej i głaskam mimochodem, merdając ogonem ;-)

      Usuń
  2. Warto było mozolić się z tutkiem :)
    Mój koci zeszycik nie ma w torbie takiej kieszeni, ostatnio schowałam go w koszyku pod wózkiem i wózek niebacznie złożyłam. I okazało się, że ten brulion jest pancerny, rogi tylko nieco ucierpiały. No ale na co kotu rogi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwy pancElnik ;-)
      Ważne, żeby wibrysy ocalały.
      I bogate wnętrze! ;-)

      Usuń
  3. Wspaniała torba na kota! Patrząc na nią, szycie wydaje się dziecinną igraszką, ha! Brawo!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecinną to ja miałam z tego szycia radochę ;)
      Kot by się zmieścił z butami. Siedmiomilowymi:)

      Usuń
  4. Śliczna! I wygląda bardzo solidnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nosi póki co, ucho się nie zerwało ;-)

      Usuń